niedziela, 22 kwietnia 2018

ZAPOWIEDŹ: ''W obłokach marzeń" Izabela M. Krasińska # pod patronatem medialnym LŚC

Miło mi poinformować, iż mój blog: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI objął patronatem medialnym książkę: ,,W obłokach marzeń'' Izabeli M. Krasińskiej, wieńcząca trylogię o Marcie i Piotrze. 
Piotr dochodzi do siebie po wypadku samochodowym, w którym omal nie zginął. Razem z Martą i dziećmi przeprowadzają się do niewielkiej miejscowości Zarzewie. Spełniają swoje marzenie o własnym domu na wsi i cieszą się każdą wspólnie spędzoną chwilą. Poznają również sąsiadów, młode małżeństwo, Darię i Pawła wraz z ich uroczymi córeczkami. Piotr pozostaje jednak nieufny względem swojego sąsiada i zaczyna dyskretnie obserwować Lipskich. Prawda, jaką odkrywa, napawa go przerażeniem i bezsilnością…

Dlaczego ranimy tych, których najbardziej kochamy? Czy miłość jest zdolna, by przezwyciężyć każde zło? Czy każde uczucie warte jest tego, by o nie walczyć? Jak pomóc osobie, która odrzuca nasze wsparcie?

W obłokach marzeń to poruszająca, momentami szokująca powieść o piekle, które rozgrywa się za zamkniętymi drzwiami, często tuż obok nas. To historia o tym, że nie każdy okazuje się tym, za kogo się podaje, a pozory naprawdę potrafią mylić. To opowieść o trudnej miłości, przezwyciężaniu strachu, o rozpaczy i niemocy, a przede wszystkim o problemie, który nadal uważany jest za wstydliwy i przemilczany.​

 Premiera: 09.05.2018 r.


  Skusicie się?

sobota, 21 kwietnia 2018

KONKURS: Ustrzel książkę 😊

KOCHANI

Zapraszam na kolejny ''strzelecki konkurs''. 😊

PIERWSZA OSOBA, która prześle do mnie zdjęcie/screen z licznikiem 2 477 777 wyświetleń mojego bloga - OTRZYMA ,,Dwa zwykłe słowa'' Ashley Rhodes-Courter.

Życzę powodzenia! 

(mail: kryniame@wp.pl)
  


Będzie mi miło, jeśli:

- zostaniesz obserwatorem mojego bloga
- zostaniem obserwatorem mojego profilu w Google +
- polubisz fanpage mojego bloga na Facebooku
- udostępnisz informacje o moim konkursie 
  
Do dzieła!!! Naprawdę warto!


   Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: LITERACKI ŚWIAT CYRYSI
2. Sponsorem nagród jest wydawnictwo Replika.
3. Aby wziąć udział w konkursie należy wykazać się refleksem i jak najszybciej podesłać do właścicielki bloga zdjęcie  z licznikiem 2 477 777 wyświetleń bloga LŚC
4. Konkurs trwa od 21 kwietnia 2018 roku aż do momentu ''ustrzelenia'' licznika wyświetleń. 
5. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi w niniejszym poście.
6. Nagrodą jest 1 egzemplarz książki ,,Dwa zwykłe słowa'' Ashley Rhodes-Courter.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy. 
8. Konkurs skierowany do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
9. Ze zwycięzcą skontaktuję się drogą mailową.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

Muzyczna sobota - Dobre, bo polskie 🎶

Moi Drodzy,

W kolejnej odsłonie cyklu: Muzyczna Sobota - Dobre, bo polskie, proponuję piosenkę ,,Przyjdzie taki dzień'' w wykonaniu Kasi Popowskiej.

Kasia Popowska - zwyciężczyni 7. edycji „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, w którym to programie dała się poznać jako wokalistka z 4 oktawową skalą głosu, zacięciem aktorskim oraz jako... śpiewająca perkusistka.

Tyle mi wiedzieć, wypełniasz moje dni,
za rękę trzymasz, patrzysz, słuchasz mnie jak nikt.
Świat w górę niesie wszystkich w około gdy,
zielony kolor w takich głowach szyje sny.

Jak ci powiedzieć, że nie doradzisz mi
jak żyć, jak w żart obracać sprawy, jak mam śnić.
Udawać można na zawsze głupich i
przy sobie zostać z piaskiem w oczach na przód iść.

Przyjdzie w końcu na nas taki dzień,
dziś ostatni raz zaszaleć chcę.
Pofrunę za Tobą chociaż wiem,
wrócę kiedy życie zbudzi mnie.

Przyjdzie w końcu na nas taki dzień,
dziś ostatni raz zaszaleć chcę.
Pofrunę za Tobą chociaż wiem...

Nic co planuję, nic co wymarzę też
z rzeczywistością w parę nie dobiera się.
Nie takich dwoje, narysowałam gdzieś
na murze, gdy na szyi z kluczem w drodze, nie....

Ty we mnie widzisz, tylko co widzieć chcesz,
nie jestem z przezroczystych ludzi, dobrze wiesz.
Ostatni raz już, dziś kłamię w oczy te,
Niech świat obwinia mnie.

Przyjdzie w końcu na nas taki dzień,
dziś ostatni raz zaszaleć chcę.
Pofrunę za Tobą chociaż wiem,
wrócę kiedy życie zbudzi mnie.

Przyjdzie w końcu na nas taki dzień,
dziś ostatni raz zaszaleć chcę.
Pofrunę za Tobą chociaż wiem...

piątek, 20 kwietnia 2018

Wywiad z Pauliną Kuzawińską

Henry-ka
Pisze Pani o żeglarzach, o morskich podróżach, czy zna Pani ten temat z doświadczenia, czy z innego źródła? Jeśli tak, to jakiego?

Mój tata interesuje się żeglarstwem i to od niego pożyczyłam książkę, w której znalazłam sporo informacji przydatnych w pisaniu o morskich podróżach, o okrętach. Jeżeli chodzi o korsarstwo, to wspaniałym źródłem w tym zakresie okazała się książka pt. „Czarne żagle czterdziestu mórz” autorstwa Lwa Kaltenbergha, wypożyczona z biblioteki publicznej. Jest to moim zdaniem świetne połączenie gawędy z prawdą historyczną - autor opowiada na podstawie licznych dokumentów i świadectw z epoki o pirackim życiu, o wierzeniach, zwyczajach oraz o prawdziwych postaciach związanych ze zbójnictwem morskim i rzecznym 😊Osobiście uwielbiam morze i nic mnie tak nie relaksuje jak woda, ale nie jestem żeglarzem 😊

Szalony Hipokamp
Jak odkryła Pani w sobie talent do pisania?

Nie wiem, czy mam talent, ale na pewno mam pasję. Wydaje mi się, że talent jest czymś, co tak naprawdę mogą ocenić inni, podczas gdy pasji możemy być pewni, bo czujemy ją głęboko w sercu. Uwielbiam pisać, odkąd pamiętam. Uwielbiałam trzymać długopis w ręku od chwili, gdy uczyłam się stawiać pierwsze litery i do dziś towarzyszy mi to uczucie 😊

Wydała Pani książkę, co poleca Pani początkującemu pisarzowi? 

Przez kilka lat prowadziłam blog o pisaniu powieści o nazwie „Scrivania”, który niebawem znów będzie dostępny w sieci i zawarłam tam wiele przemyśleń i porad, które wydały mi się cenne. Gdybym miała udzielić jakiejś jednej rady, to pewnie byłaby taka, żeby nie poddawać się i po prostu pisać. Warto też zaznajomić się z podstawowymi archetypami oraz koncepcją „Wyprawy bohatera” o której pisał Joseph Campbell w dziele „Bohater o tysiącu twarzy” – mi osobiście bardzo to pomogło. Początkującym pisarzom nie jest łatwo się przebić, jednak wierzę, że dobra historia prędzej czy później się obroni.

Anna F.
Studiowała Pani romanistykę, co skłoniło Panią do wyboru tego kierunku?

Prawdę mówiąc, po maturze byłam zagubiona i za bardzo nie miałam na siebie jednego konkretnego pomysłu. Koleżanka wybierała się na romanistykę, a że w liceum uczyłam się języka francuskiego, postanowiłam przygotować się do egzaminu i spróbować dostać się na te studia. Udało się.

Co najlepiej Pani wspomina z okresu studiów?

Bardzo interesowało mnie językoznawstwo. Dało mi całkiem nowe spojrzenie na język. Miło wspominam też historię literatury francuskiej z okresu Średniowiecza.

Co najbardziej lubi pani w Warszawie?

To, że jest w niej dużo zieleni i ścieżek rowerowych, a także to, że zawsze coś się dzieje – ciekawe wydarzenia, wystawy, spotkania, koncerty. Kocham też Wisłę z jej zielonym, wschodnim brzegiem. A z dzielnic najbardziej lubię Starą Pragę za jej autentyczność i klimat.

Kinga Salamon
Jest Pani tłumaczem języka francuskiego. Dlaczego akurat język francuski jest dla Pani tak interesujący?

W języku francuskim podoba mi się to, że jest bardzo logiczny, precyzyjny, ma w sobie takiego kartezjańskiego ducha. I pięknie brzmi. Przyjemnie się w nim mówi. W porównaniu z francuskim język polski jest moim zdaniem bardziej opisowy.

Towarzyszem Pani spacerów jest pies rasy mops. Czy ta rasa to czysty przypadek czy to Pani ulubiona rasa psów?

Ulubiona rasa oczywiście 😊 I jedna z najstarszych ras psów, jakie istnieją – podobno mopsy zostały wyhodowane w Chinach niemal tysiąc lat temu. Mops był moim marzeniem od lat, udało się je spełnić 😊 To niesamowicie przyjazne psy, straszne pieszczochy, a z powodu ich rozbrajającego wyglądu nie można przejść obok nich obojętnie.

Czy jako niespokojny duch, który potrzebuje ciągle nowych wrażeń chciałaby Pani ten stan poszukiwań utrzymać go 80-tki, czy jednak planuje Pani ustatkować się na pewnym etapie życia? 

Hmm, zależy co rozumieć przez „ustatkowanie się”. Wydaje mi się, że jestem w miarę „ustatkowana” 😊 Mam wspaniałego męża i cudowną córeczkę. Sądzę, że człowiek potrzebuje stabilizacji w przestrzeni osobistej, żeby móc się rozwijać, tworzyć, podejmować nowe wyzwania. Natomiast wierzę, że oprócz tej stabilizacji potrzebny jest również element niepewności, nowości, zaciekawienia. Inaczej, jeżeli zamkniemy się w naszej bezpiecznej, stabilnej przestrzeni, to w końcu dopadnie nas marazm i lęk przed światem. Nie chciałabym do tego nigdy dopuścić, choć czasem trudno jest znaleźć tak zwany „złoty środek”.

martucha180
Czym dla Pani jest SŁOWO?

Zwierciadłem naszych myśli i narzędziem, za pomocą którego próbujemy uporządkować rzeczywistość taką, jaką ją postrzegamy.

Jacy autorzy mieli i mają wpływ na Pani „ucieczkę w wymyślanie opowieści”?

Jeżeli chodzi o „Zaklęcie na wiatr”, to kilka książek wpłynęło na napisanie tej powieści, w jakiś sposób mnie zainspirowało. Na pewno był to „Najdalszy brzeg” Ursuli Le Guin, „Wyspa Skabów” Roberta Louisa Stevensona a także cykl „Królowie przeklęci”, który stworzył Maurice Druon.

Dlaczego Bazyl?

Imię mojego psa wzięło się od słynnego warszawskiego stwora – Bazyliszka 😊

Eva Eva
Rocznik 86? To zaledwie 32 lata, trochę wcześniej skończone 18 lat, a tu na koncie takie osiągnięcia. Nic tylko chwalić, trochę pozazdrościć, a nade wszystko podziwiać. Jaka jest na to recepta i w jakiej aptece ja realizować?

Spłonęłam rumieńcem czytając te pytanie 😊 Osiągnięcia – być może. Chyba tak naprawdę jestem osobą, która ciągle siebie szuka, targa mną jakaś wewnętrzna niepewność, jakiś brak na poziomie psychologicznym - dlatego próbuję różnych rzeczy, lubię się sprawdzać. A propos zazdrości – przeczytałam gdzieś kiedyś, że lepiej nikomu nie zazdrościć – bo nigdy nie wiemy, ile dana osoba poświęciła, żeby zdobyć to czy tamto. Jeżeli chodzi o receptę na realizację celów: praca, upór i dobra organizacja czasu 😊

Anne18
Jest Pani absolwentką romanistyki, więc zapytam co jest dla Pani najpiękniejsze w języku francuskim?

Jego fonetyka, brzmienie, głoski, jakie w nim występują. A także to, że jego znajomość daje dostęp do niezwykle bogatej kultury związanej z tym językiem.

Pisanie to dla Pani tylko zwykłe hobby, pasja pielęgnowana od dzieciństwa, a może już tylko jedna z " prac zawodowych" i jedno ze źródeł zarobku? 

Zdecydowanie pasja. Wydaje mi się, że w Polsce pisanie mogą traktować jako źródło zarobku jedynie niezwykle poczytni autorzy o wyrobionych nazwiskach, jak Andrzej Sapkowski czy Katarzyna Bonda.

Piotrek Bałut
Czy to właśnie Warszawa jest Pani wymarzonym miastem czy na tym polu; miejsca zamieszkania również odczuwa Pani potrzebę zmiany?

Od niedawna mieszkam w bliskiej odległości od Warszawy, poza miastem i na razie ta zmiana mi wystarczy 😊

Skąd czerpie Pani pomysły na nowe książki?

Trudno powiedzieć. Mam bardzo bujną wyobraźnię i właściwie codziennie tworzą się i umierają w mojej głowie jakieś historie. Żeby jednak powstała książka, pomysł musi zostać w myślach na dłużej, zapaść mi w serce i pozostać tam, dopóki nie skończę pisać. Pomysł na powieść, którą piszę aktualnie, przyszedł mi do głowy, kiedy słuchałam pewnej audycji radiowej. A pomysł na „Zaklęcie na wiatr” pojawił się parę lat temu podczas pewnego nudnego wykładu na studiach podyplomowych 😊

Za co kocha bądź lubi Pani język francuski?

Lubię jego piękne brzmienie i to, że jest ścisły, logiczny – a jednocześnie romantyczny oczywiście 😊

Jak każdy język obcy, jest też pewnego rodzaju oknem na świat.

lyanna gl
Może mało oryginalne będzie pytanie, ale ciekawi mnie, co skłoniło Panią do pisania?

To nie jest tak, że coś mnie skłoniło. To raczej potrzeba, która siedzi we mnie, odkąd pamiętam. Pisanie sprawia mi radość i dodaje mojemu życiu barw 😊

Czy pisząc książkę jest Pani jak malarz, który nie pozwala nawet zerknąć na zarys obrazu dopóki go nie skończy? Czy jednak chętnie podsuwa Pani część tekstu bliskim, aby wysłuchać ich sugestii?

Mam bliską koleżankę, Darię, która dopomina się, żebym podsyłała jej to, co napisałam. Robię to, kiedy uznam, że coś jest w miarę dobre. To jedyna osoba, która czyta moje teksty w trakcie tworzenia. Tak właśnie było z „Zaklęciem na wiatr” – Daria czytała kolejne rozdziały po ich ukończeniu i mnie dopingowała 😊

Jak wygląda Pani typowy dzień pracy podczas pisania książki?

Najchętniej piszę tuż po przebudzeniu, bardzo wcześnie rano, kiedy wszyscy w domu, łącznie z psem, jeszcze śpią. W trakcie dnia, jeśli tylko mam czas, robię research albo zajmuję się poprawkami. Przede wszystkim dużo myślę o tym, co chcę napisać – najchętniej w ruchu, w trakcie spacerów, w czasie jazdy na rowerze, w pociągu, w tramwaju, sprzątając mieszkanie. Od kiedy urodziła się córka mój czas na pisanie jest bardzo ograniczony. Wstaję przed nią, żeby popisać przez dwie godziny, zanim się obudzi 😊

Sabina
Jakie miejsca jako przewodnik, proponuje Pani do odkrycia/zwiedzania w Warszawie?

Moje propozycje nie będą chyba oryginalne 😊Na pewno trzeba zwiedzić odbudowaną po wojnie starówkę – znajduje się ona na liście UNESCO jako wyjątkowy przykład tak obszernej i wiernej rekonstrukcji zespołu budynków. Kolejnym obowiązkowym punktem są Łazienki Królewskie z Pałacem na Wyspie. Warszawa nie jest typowo turystycznym miastem, ponieważ w czasie II Wojny Światowej uległa niemal całkowitemu zniszczeniu. Nadrabia za to coraz lepszymi muzeami, które wychodzą naprzeciw odbiorcy, takimi jak Muzeum POLIN, Centrum Nauki Kopernik, biograficzne Muzeum Fryderyka Chopina. Z ciekawostek warto zajrzeć do Fotoplastikonu ukrytego w Kamienicy Hoserów oraz do ogrodów na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej, skąd rozciąga się piękny widok na Wisłę i Stadion Narodowy.

Ja również urodziłam się w latach 80. Patrząc na dzisiejsze dzieci nie żałuję swojego dzieciństwa, gdzie nie było komputerów, komórek itp. A Pani jak wspomina swoje dzieciństwo? Czy wolałaby Pani mieć dostęp do wszystkich mediów jak teraz?

Mam cudowne wspomnienia z dzieciństwa związane z wakacjami na wsi, przyrodą, zwierzakami i opowieściami babci o dawnych czasach. A także wspomnienia z podwórka między blokami na Bródnie, gdzie wymyślaliśmy z dzieciakami przeróżne gry i zabawy na trzepaku albo budowaliśmy bazę w krzakach. Nie zamieniłabym takiego dzieciństwa na obecny dostęp do mediów. Wydaje mi się, że dzieciństwo to etap, kiedy powinno się poznawać realny świat i uczyć się tworzyć prawdziwe relacje, a nie tylko te wirtualne. Na to przyjdzie pora 😊

Aga S
Arion, to moim zdaniem piękne, intrygujące imię. Czy zatem jest ono jedynie wytworem wyobraźni, czy może oznacza coś konkretnego, ale na przykład w innym języku? 

Jestem miłośniczką różnych mitologii, a Arion to imię postaci z mitologii greckiej - był poetą i śpiewakiem. Pewnego razu koryncki okręt, na którym podróżował, został napadnięty przez piratów. Piraci wyrzucili Ariona za burtę, ale on został cudownie ocalony przez delfiny, które zwabił swoim pięknym śpiewem. To imię kojarzyło mi się z morskimi podróżami, dlatego nadałam je bohaterowi powieści.

Czy pisząc powieść, wiedziała Pani cały czas, jak będzie wyglądało zakończenie, czy powstało ono w ostatnim momencie w przypływie żeglarskiego natchnienia?

To jest tak, że zaczynając jakiś wątek na początku powieści, wiem, że muszę rozwiązać go pod koniec, ale w jaki sposób, to w mniejszym lub większym stopniu zagadka 😊 W trakcie pisania „Zaklęcie na wiatr” miałam zarysowaną główną oś fabuły, ale nie znałam dokładnego zakończenia historii. Nie jestem typem osoby, która potrafiłaby napisać powieść punkt po punkcie, z całkowitą wiedzą, co dokładnie i kiedy się wydarzy. To nie byłaby dla mnie dobra zabawa. W pisaniu powieści podoba mi się to, że tworząc historię, do pewnego stopnia ją odkrywam, daję się jej trochę ponieść, i dzięki temu sama się w nią wciągam, zadaję sobie pytanie: co dalej?! 😉

Księgozbiór Kasiny
Może pytanie troszkę sztampowe, ale: skoro romanistyka, to dla czego kierunek podróży to szczególnie Azja?

Bywałam dość częstym gościem w warszawskim Muzeum Azji i Pacyfiku jeszcze zanim przeniosło się do nowej siedziby na Powiślu i jakoś tak się stało, że zafascynował mnie ten kontynent. Nie bez znaczenia był też fakt, że Azja wciąż jeszcze jest relatywnie tańszym, a jednocześnie bardziej egzotycznym kierunkiem niż na przykład Europa Zachodnia. W szkole nie uczą nas o Azji zbyt wiele – a tam jest tak wiele przeróżnych historii, miejsc, kultur, wierzeń i sposobów patrzenia na świat do odkrycia. Ludzie często żyją znaczniej biedniej niż my w Polsce, a potrafią zachować wielką pogodę ducha. Pamiętam, że podróż do Indii była dla mnie trudnym przeżyciem. Nie byłam przygotowana na to, co tam zobaczyłam. Przez długi czas po powrocie do Polski jak nigdy dotąd doceniałam wszystko to, co mam. Nasz kraj wydawał mi się zielonym rajem na ziemi a możliwość kupienia sobie do jedzenia tego, na co akurat mam ochotę – przywilejem.

Czy pisanie książek to dla Pani zajęcie zawodowe czy raczej tylko pasja realizowana w wolnym czasie?

Pasja realizowana w wolnym czasie.

Danka
Heloł, to ja, Danka, podczytywałam kiedyś regularnie Twojego bloga, więc może mnie pamiętasz ;D W związku z tym pierwsze pytanie:
Jakiś czas temu, ku swojemu wielkiemu ubolewaniu, zauważyłam, że bloga nie wyświetla się już w sieci pod swoim adresem, co się stało?

Platforma Blog.pl została zamknięta, dlatego blog „Scrivania” już się nie wyświetla. Na szczęście udało mi się zgrać artykuły i niebawem powinny ukazać się pod nowym adresem scrivania.pl 😊

Widzę, że tytuł książki ostatecznie nie jest taki, jak wcześniej planowałaś (z imieniem głównego bohatera), to decyzja Twoja czy wydawcy? I co na nią wpłynęło?

Tak, planowałam dla powieści tytuł „Podróż Ariona”, ale redaktorka zasugerowała, że istnieje już książka o podobnym tytule i dlatego warto byłoby go zmienić. Wymyśliłam więc „Zaklęcie na wiatr” i razem z redaktorką stwierdziłyśmy, że ten tytuł dobrze pasuje 😊

Dopiero teraz w biogramie wyżej doczytałam, że mieszkasz w Warszawie, to tak nieśmiało zapytam... nie miałabyś czasem ochoty spiknąć się na jakąś... nie wiem, kawę? browar? ;D I czy wybierasz się jako autorka promować książkę na Targi Książki w maju?

Danka, chętnie spotkam się znowu 😊 Co do Targów Książki to nie planowałam się wybierać, ale zobaczę, czy uda mi się znaleźć czas 😊

Gosia
Skąd zrodził się w ogóle pomysł napisania książki?

Pomysł na napisanie „Zaklęcia na wiatr” wpadł mi do głowy podczas pewnego nudnego wykładu 😊
Z jaką postacią literacką mogłaby się Pani zaprzyjaźnić i skąd taki wybór? 

Mogłabym się zaprzyjaźnić z Anią z Zielonego Wzgórza. Miała bujną wyobraźnię i nigdy się nie nudziła, była też odważna i rezolutna 😊 Mam sentyment do książek Lucy Maud Montgomery, bo kojarzą mi się z dzieciństwem.

Mogąc zabrać ze sobą dwie dowolne rzeczy i jedna książkę na bezludną wyspę jakie rzeczy i przede wszystkim jaką książkę by Pani wybrała?

Zabrałabym wodoodporne zapałki i podpałkę, żeby za pomocą ognia i dymu móc dawać znaki przepływającym statkom 😊 A z książek – zapewne „Wyspę skarbów” Roberta Louisa Stevensona – pasowałaby do sytuacji, a jednocześnie dodawałaby mi otuchy i budziła we mnie ducha przygody 😊

Agnieszka Mycoffeetime
Skąd u Pani ta ciągła chęć zmiany? Czy w takim razie stagnacja jest najgorszym, co może przydarzyć się człowiekowi?

Zapewne człowiekowi może przydarzyć się bardzo wiele złych rzeczy i o niektórych osobiście wolę nawet nie myśleć ☹ Sądzę, że życie z natury jest zmianą i popadając w stagnację „działamy” niejako wbrew życiu. Długotrwała stagnacja osłabia nas, nasz charakter, naszą silną wolę i zamyka nas na możliwości, jakie niesie życie.

Mateusz Wąsik
Jakie tajemnice mogą skrywać morskie głębiny?

Ciekawe pytanie 😊 Pobudza wyobraźnię 😊Myślę, że na dnie mórz mogą kryć się ślady po zaginionych cywilizacjach, nieznane nauce gatunki stworzeń, których ciała wytwarzają światło, zatopione skarby i obiekty pozaziemskie, a także, niestety, zapewne śmieci produkowane przez ludzi ☹

Woli Pani pisać na komputerze czy na papierze?

Piszę na komputerze, bo nie lubię przepisywania, ale zanim zabiorę się do pracy rozrysowuję fabułę na papierze. Robię też sporo odręcznych notatek – spisuję pomysły albo jakieś zdanka, które przyjdą mi do głowy.

Czy lubi Pani chodzić pod górach?

Bardzo 😊 Poznałam mojego męża w studenckim klubie górskim, hehe 😊 Chociaż nie lubię chodzić po górach bardzo wysokich. Dobrych parę lat temu weszliśmy z mężem na Dżabal Tubkal, najwyższy szczyt Afryki Północnej. W czasie schodzenia złapała nas burza i to mnie nauczyło ogromnego respektu dla wysokich gór. Od tamtego czasu zdecydowanie wolę te niższe szczyty 😊

Dominika
Czy któryś z bohaterów jest pod względem charakteru Tobą?

Nie. Pewnie każdy z nich ma jakąś moją cechę, ale żadnej postaci nie wzorowałam na sobie. Może dlatego, że sama dla siebie nie jestem ciekawym tematem.

Kiedy najczęściej łapiesz/łapałaś wenę do pisania? 

Zdecydowanie mam wenę wcześnie rano, tuż po wstaniu. Jestem typem „skowronka”. Pisanie to dla mnie najlepszy początek dnia.

Czy pisząc nie oddaliłaś się od bliskich Ci osób?

Nie. Oboje z mężem mamy swoje pasje, i dlatego każde z nas rozumie, że to drugie potrzebuje mieć trochę czasu na ich rozwijanie. Piszę małymi kroczkami, codziennie po trochu. To nie jest tak, że zamykam się w pokoju z tabliczką na drzwiach „nie przeszkadzać” 😊 Chociaż mój mąż nie czyta tego, co piszę, to bardzo we mnie wierzy i zawsze mnie wspiera 😊 A na pierwszym miejscu jest córeczka 😊

Ania J
Co było tym jednym największym natchnieniem, które sprawiło, że postanowiła Pani napisać książkę? 

Od dziecka marzyłam, że będę pisać powieści. Nie wiem dokładnie, co było największym natchnieniem. Jeśli chodzi o „Zaklęcie na wiatr”, to w mojej wyobraźni często pojawiał się obraz samotnego żeglarza, pirata powracającego z rejsu. Obraz kogoś rozdartego między pragnieniem powrotu do domu a miłością do morza, które jest dla tego człowieka jego naturalnym żywiołem. Tak narodził się Gwinto Gerk – jeden z głównych bohaterów powieści.

Jakie jeszcze ma Pani marzenia związane z podróżami i pisaniem?

Aktualnie piszę nową powieść, która jest dla mnie wyzwaniem, i marzę, że uda mi się przelać na papier tę historię taką, jak ją sobie wyobraziłam. Co do podróży – bardzo chciałabym kiedyś odwiedzić Japonię.

Co Pani czuła gdy przyszedł czas na zakończenie książki? 

Z jednej strony czułam satysfakcję, że udało mi się ukończyć projekt, który sobie wymyśliłam, a z drugiej strony pewnego rodzaju smutek, że to konkretne wyzwanie właśnie przestało być wyzwaniem.


W imieniu swoim oraz wszystkich Czytelników mojego bloga dziękuję Paulinie Kuzawińskiej za niezwykle interesujący wywiad.

Laureatami zwycięskiego pytania zostają:
1. Aga S
2. Mateusz Wąsik
3. Dominika

Serdecznie gratuluję i czekam na maila.

Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco,
Cyrysia

czwartek, 19 kwietnia 2018

''Natalia'' Magdalena Wala # PATRONAT MEDIALNY

Natalia
Magdalena Wala
Data premiery: 4 kwietnia
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 416
Ocena: 10/10
Patronat medialny:
  Natalia Odręga pochodzi z zamożnej rodziny posiadającej niemały majątek. Jej ojciec chce wydać ją za mąż za mężczyznę z arystokratycznej rodziny. Ale Natalia, pomimo olbrzymiego posagu, nie miała dotąd szczęścia w miłości…

  Natalia wraz z rodziną wyjeżdża na karnawał do Krakowa. Młody Szymon Pawłowski, związany obietnicą złożoną ojcu, poszukuje żony. Poznawszy Natalię, którą szybko polubił, postanawia uczynić zadość życzeniom ojca i oświadcza się. Jednak są osoby, które nie chcą dopuścić do zawarcia małżeństwa. Wraz z pojawieniem się kandydata na męża o Natalii zaczynają krążyć plotki, że para się magią i chce zaszkodzić jednemu z domowników. Ktoś wyraźnie pragnie jej kompromitacji w oczach Szymona. Dziewczyna będzie musiała zdecydować czy wyjawić swoje sekrety, zanim wpadnie w wielkie tarapaty.
  
Świat dziewiętnastowiecznych intryg, romansów, niespełnionych nadziei i spełnionych miłości leży przed Tobą na wyciągnięcie dłoni.

  Magdalena Wala. Absolwentka historii na Uniwersytecie Śląskim. Nauczycielka z powołania, za punkt honoru uznaje wtłoczenie do głów młodego pokolenia możliwie największej wiedzy o przeszłości naszej ojczyzny i otaczającego ją świata. Etatowa podróżniczka wścibiająca swój nos wszędzie tam, gdzie można znaleźć jakiekolwiek zabytki – od wysokich wież monumentalnych katedr po omszałe lochy starych, rozpadających się zamczysk. Prywatnie właścicielka szalonego psa – golden retrievera, który wyprowadza ją na spacery, zapewniając zdrową dawkę gimnastyki. Książkoholiczka bez szansy na wyleczenie z nasilającego się nałogu. W wolnych chwilach pisze, czerpiąc inspirację z nieprzebranego świata swojej wyobraźni.

  ''Natalia'' to trzecia część sagi historycznej ,,Damy i buntowniczki''. Dwa wcześniejsze tomy: "Marianna" oraz "Rozalia" wspominam niezwykle pozytywnie. Autorka jak mało kto potrafi zarażać swoją pasją i miłością do minionych epok. Jeszcze do niedawna omijałam ten gatunek szerokim łukiem, a teraz nie wyobrażam sobie, żebym mogła zignorować jakąkolwiek publikację napisaną przez panią Magdalenę. To tak, jakby odmówić sobie przyjemności skosztowania swojego ulubionego deseru. Tego po prostu nie da się zrobić :) Dla niewtajemniczonych dodam, że można ten tom czytać niezależnie, nie znając treści innych, ponieważ opisuje zgoła inną historię (w tle przewijają się jedynie poprzednie tytułowe bohaterki). Aczkolwiek osobiście polecam Wam zajrzeć do wszystkich trzech powieści, gdyż każda z nich jest naprawdę wyjątkowa.

  Czy dla nieurodziwej panny małżeństwo z rozsądku może być lepszą alternatywą niż zamknięcie w klasztorze? Natalia Odręga dwukrotnie poznała gorzki smak odrzucenia ze strony starających się o jej rękę kandydatów. Mimo to jej ojciec nie ustaje w poszukiwaniach odpowiedniego zięcia, który w zamian za swoje arystokratyczne koneksje otrzyma pokaźny majątek małżonki. Nieoczekiwanie w życiu dziewczyny pojawia się Szymon Pawłowski – przystojny, czarujący prawnik, który zgadza się na zaproponowany układ racjonalnego połączenia obu rodzin. Czy tym razem ślub dojdzie do skutku? A może happy end nie jest jednak Natalii pisany?

  Jestem absolutnie urzeczona tą książką. Nie spodziewałam się, że tak bardzo mnie do siebie przyciągnie i sprawi, że nie będę mogła się od niej oderwać. Cudowna perełka! Wszystko jest tu spójne i dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, z iście profesjonalnym zacięciem. Pisarka serwuje nam wyjątkową powieść obyczajową z bogato zaznaczonym tłem społeczno-historycznym, którą spowija wiele tajemnic, niedomówień, mrocznych sekretów, zawiłych intryg, średniowiecznych zabobonów i perfidnych kłamstw. Trzyma w napięciu już od pierwszych stron, intryguje, porusza do głębi, a także prowokuje do wielu refleksji, jak również do analizy własnego systemu wartości. Czego chcieć więcej? 

  Niewątpliwym atutem niniejszej publikacji są znakomicie wykreowane postacie,  zarówno pierwszoplanowe, jak i te epizodyczne. Mają wyraziste charaktery, ale także doskonałą charakterystykę wyglądu zewnętrzego. Przyznam, że najbardziej polubiłam tytułową Natalię. Śledząc jej perypetie, nie byłam w stanie opanować wzruszenia, łzy same napływały mi do oczu. Ileż ta skromna, sympatyczna niewiasta musiała znosić! Bez ustanku była wyśmiewana z powodu swej niezdarności, braku gracji i seksapilu czy noszenia (na skutek wady wzroku) grubych binokli.

<<Nawet bez zerkania w zwierciadło wiedziała, że jest szpetna. Miała pociągłą, prawie końską twarz, której nie dodawały uroku ślady po przebytej w młodości ospie. Kolor oczu miała nawet ładny, ale niestety były one zbyt małe  w jej dużej twarzy ze zbyt rumianymi policzkami. Natura zrekompensowała jej to, obdarzając ją wydatnym nosem z niewielkim garbem. Całość prezentowała się w związku z tym nieciekawie, a dodając do tego jeszcze ten nieszczęsny kolor włosów i nadmierną tuszę…>>

  Z kolei Szymon to ucieleśnienie cnót i ideałów. Szarmancki, opiekuńczy i odważny.  Z właściwą sobie klasą potrafi wyrazić swoje myśli, preferencje, uczucia, przekonania, poglądy, wartości. A co ważne – umie spojrzeć głębiej niż inni i docenić te właściwości, których nie widać gołym okiem. Aczkolwiek na tym szlachetnym wizerunku pojawia się też rysa w postaci pobytu w austriackim więzieniu.  Dlaczego trafił za kraty? Czyżby miał coś strasznego na sumieniu? Przekonajcie się sami.

  W powieści pojawia się również subtelny wątek miłosny, oplątany pajęczyną spisków. Natalia pomału przyjmuje do wiadomości, że niebawem zmieni swój stan cywilny. Z jednej strony odczuwa ekscytację, a z drugiej – przeraźliwy lęk. Nieoczekiwanie ktoś insynuuje, że dziewczyna jest wiedźmą. Czy to tylko głupie bajdurzenie? A może tkwi w tym jakieś ziarenko prawdy? Autorka odsłania przed nami obraz arogancji graniczącej z bezczelnością, egoizmem i brakiem jakichkolwiek skrupułów, napędzanych przez  nieposkromioną żądzę posiadania. Otwarcie pokazuje, jak łatwo ferować wyroki i bawić się czyimś kosztem. Ale jednocześnie daje nadzieję, która pozwala wierzyć w zwycięstwo dobra nad złem. ,,Gdy możemy polegać na innych, nawet to, co wydaje się nieosiągalne, staje się łatwiejsze do uzyskania''. Przygotujcie się na dużą dawkę niezapomnianych wrażeń.

  Nie sposób nie wspomnieć o wyrazistym stylu i znakomitym warsztacie pisarskim pani Magdaleny. Z wdziękiem posługuje się potoczystym językiem adekwatnym do minionych czasów, umiejętnie kreśli plastyczne i przemawiające do wyobraźni opisy oraz pieczołowicie naświetla nam wyższe sfery społeczeństwa, ukazując charakterystyczne dla nich obyczaje, konwenanse, etykiety i bolączki, gdzie każda odmienność jest bezlitośnie wyśmiewana; gdzie jedno nieopatrznie wypowiedziane słowo, nie dość niski ukłon złożony przekonanej o swej ważności personie lub nawet nieodpowiednie użycie wachlarza może stać się przyczyną skandalu. Nie brakuje oczywiście innych ciekawostek, jak np. robienie kosmetyków, potajemne czytanie książek przez kobiety bądź rygorystyczne przepisy dotyczące zatrudniania służby. Z całą pewnością uda nikomu nie grozi. Przeciwnie – na wszystkich czeka fenomenalna literacka podróż, której długo nie zapomnicie.

  Podsumowując: ''Natalia'' to fascynujący dziewiętnastowieczny romans, okraszony atmosferą zagrożenia z ożywczym powiewem romantyzmu. W niezwykle przejmujący sposób opowiada o strachu przed odrzuceniem, ukrywaniu swoich słabości i marzeń oraz akceptacji własnych ograniczeń i patrzeniu sercem. Porusza najdelikatniejsze i najczulsze struny duszy, wstrząsa, rozczula i nade wszystko mądrze uzmysławia, że nie zawsze to, co piękne, bywa równie wartościowe. Gorąco zachęcam do lektury. Pełna satysfakcja gwarantowana.